Czytelniczy masochizm

Jakie to smutne, że w dzisiejszych czasach wystarczy wydać jedną książkę i to w dodatku taką, która ujawnia zupełny brak talentu autora, i od razu nazywać się pisarzem lub pisarką… W dodatku wypociny pseudoartysty wydane zostają przez szanujące się na rynku księgarski wydawnictwo.

666969-352x500Wpadła mi w ręce książka pani Blanki Lipińskiej „365 dni”. Znajomość z tą pozycją wydawniczą nastąpiła dość przypadkowo, pożyczyła mi ją siedemnastolatka, która opowiadała o niej z zapartym tchem, rumieńcem na twarzy i bardzo usilnie przekonywała mnie, że koniecznie muszę ją przeczytać. Zaczęłam się bać kiedy na okładce przeczytałam, że jest to połączenie „50 twarzy Greya” i „Ojca chrzestnego”. Usilnie w myślach błagałam siły wszechświata, aby jednak była to książka na poziomie pisarstwa Maria Puzo, ale nie zostałam wysłuchana… Książka napisana, wydana, mleko się rozlało. Porównanie do Greya mówiło mi jedynie, że lata temu przeczytałam tylko lub aż 50 stron tego majstersztyku E. L. James i definitywnie zaprzestałam kontaktów z jej prozą oraz popłuczynami na jej podstawie wydawanymi.

Wielkim spojlerem nie będzie (a może dla niektórych to nawet będzie zachęta), jeśli powiem, że już na pierwszej stronie powieści pojawia się „nabrzmiały kutas”, a na drugiej brutalna scena zaspokajania swoich potrzeb seksualnych. Fajerwerki wybuchają na samym początku i później już nie zaskakują, bo pierwsze zdania nadały książce ton podrzędnej pornografii w złym smaku.

Historia opowiada o Laurze, Polce, która podczas swoich wakacji na Sycylii zostaje porwana przez włoskiego mafiosa. Massimo podczas śpiączki wyśnił sobie naszą rodaczkę, wytapetował cały dom jej podobiznami, a kiedy ją spotkał – przywłaszczył. Ona najpierw go nienawidzi, a później się w nim zakochuje. Jego w mafijnych porachunkach próbują zabić, ale czytelnik dowiaduje się o tym tylko z krótkich relacji, więc strzelaniny nie zmrożą nam krwi w żyłach. Ona natomiast ciągle się tylko przebiera, relacjonuje jakim samochodem jeździ i czym się perfumuje. Ewidentnie książka musi być sponsorowana przez markowe domy mody, ponieważ autorka bardzo dużo czasu poświęca na opisywanie garderoby swojej bohaterki. Naturalnie nie mam tu na myśli ubrań z sieciówek, bo takie ciuchy nie wzbudzałyby zachwytu zazdrości naiwnej części publiczności.

W książce nie dzieje się nic, dialogi są płaskie, a sceny seksu oklepane, brutalne i wyuzdane. Uprzedmiotowiona kobieta, oprawca, który bohaterkę krzywdzi, ale jest tak seksowny i przystojny, że można mu wybaczyć gwałt na własnym życiu (i ciele?). Szanująca się feministka spaliłaby na stosie wszystkie kopie tego obraźliwego dziełka. Język powieści jest ubogi, brakuje mu poetyckości i metaforyczności, a nawet porządnych epitetów i porównań. Nie bawi, nie ciekawi, nie buduje napięcia i nawet nie podnieca. Powieść Lipińskiej jest stratą czasu dla szanującej się kobiety (czysty czytelniczy masochizm), za to doskonałą dźwignią reklamową i pożywką dla nastolatek, które mają swoją młodzieńczą czelność marzyć o tym, że porwie je przystojny Massimo z Sycylii.

701101-352x500Złych wiadomości jest więcej, mistrzyni pisania absolutnie o niczym podzieliła swoja powieść na trzy części, a „365 dni” jest dopiero pierwszą z nich. Druga, na której okładce znajduje się pół twarzy samej autorki pozostaje dla mnie tajemnicą, której z całą pewnością odkrywać nie chcę. Po kropce, którą postawię na końcu zdania okryję cykl Lipińskiej zasłoną milczenia i do lektury już nie powrócę, tak jak wierna sobie nie przeczytałam Greya.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Czytelniczy masochizm

  1. …niezatapialną armadę kojarzysz? Tam pięknie o Massimo i tej jak jej tam, Laurze?… Poważnie, jeśli nie znasz niezatapialnej, po rzucę linką. Ale pewnikiem znasz. CHoć – jakbyś znała, to nie wpakowałabyś się w w/w pozycję. [a jakby tak projekt ustawy o rozstrzelaniu kiepskich i szkodliwych autorów? Ja wiem, kara śmierci należy do przeszłości. To może choć rozstrzelanie samych książek?]

    Polubione przez 1 osoba

  2. Słuchałam. Abonament na Storytelu ma swoje zalety – nie płacę za książkę, nie wściekam się, jak kiepska. Słuchałam, bo byłam ciekawa o co tyle szumu z przejściem p. B. Lipińskiej do Agory… tak, tej samej Agory od #meToo i tej samej, która jednocześnie kupiła Twój Weekend tylko po to by zamknąć to szowinistyczne pismo.Teraz rozumiem.Po co mężczyźni mają uczyć partnerkę, jak być dziwką w sypialni, to takie szowinistyczne. p. Blanka nauczy kobiety jak właściwie okazywać wdzięczność za markowe prezenty – to takie feministyczne. I wyzwolone. No i o ile wzrosną statystyki czytelnictwa…

    Polubione przez 1 osoba

  3. A tak się dobrze zapowiadało(już na pierwszej stronie)🤣. No i też Trylogia jak u Sienkiewicza😂!
    No ale na poważnie! Mafiozo z Sycyli? Porywa Półkę ze swoich snów? Więzi i gwałci a potem ona go kocha?
    Nikt nie może być tak głupi…… żeby coś takiego wydać.
    Chociaż? Skoro wydaje się takich geniuszy jak słynny Bolesław😁
    Pozdrowienia Zib

    Polubione przez 1 osoba

  4. Bo najlepiej sprzedaje się kontrowersja. Niestety i ja słyszałam o tej książce i słowniku, którym operuje Pani Lipińska. Zastanawiam się, czy zarobienie pieniędzy jest wystarczającą miarą satysfakcji dla autorki? Czy nie jest jest wstyd za jakość?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s