Zgotowane na parze

Dziś będzie krótko i na temat pierożków DIM SUM, czyli chińskich pierożków, które przygotowywane są w bambusowych koszyczkach na parze. Pierwsza w życiu próba tych chińskich specjałów odbyła się w Baozi House w Krakowie. Lokal jest mały i sugeruje, że zjemy tu dość szybko – na dłuższą posiadówkę nadaje się jedynie skórzana kanapa, która jednak zupełnie nie pasuje do klimatu, którego można by oczekiwać po miejscu, w którym serwowane są dania chińskie.

Po krótkim zastanowieniu wybraliśmy z karty Złote Baozi (16 zł) z kurczakiem, miodem i sosem hoisin oraz Krwawe Shao Mai (19 zł) z wołowiną, imbirem i kolendrą (zupełnie nie rozumiem, dlaczego nazwane są krwawymi). Całe menu możecie znaleźć na stronie Baozi House.

W lokalu byliśmy sami, a mimo to długo czekaliśmy na zamówione dania. Mogę tylko mieć nadzieję, że proces gotowania na parze właśnie tak długo się odbywa.

Projekt bez tytułuPierwsze otrzymaliśmy Złote Baozi, które są wielkości kajzerki. Nie mam zielonego pojęcia jak można zjeść je za pomocą pałeczek, więc zabrałam się za nie rękami. Ciasto drożdżowe było delikatne i mięciutkie, farsz z kurczakiem gładki, lekko słodki jednak bez wyraźnej orientalnej nuty smakowej. Wypełnienie pierożka było smaczne, ale bez szału. Do tych chińskich „bułeczek” podany został sos powszechnie znany i lubiany – słodki chilli. Problem w tym, że był on rozwodniony do granic możliwości. Znam jego różne wersje, produkowane przez rozmaite firmy, podawane w restauracjach, ale ten mnie konsystencją rozczarował. Oszczędności? Tak sądzę. Identyczny sos otrzymaliśmy do Krwawych Shao Mai z wołowiną.

Projekt bez tytułu (2)Pierożki są znacznie mniejsze w związku z czym pałeczki stają się przydatne i wygodne. Trochę niechlujnie zlepione na końcach, nie przypominają tych na zdjęciach w Internecie, jednak bronią się smakowo. Wyraźnie wyczuwalny był smak mięsa, kolendry i pikantnego i orzeźwiającego imbiru. Dużo smaczniejsze od pierwszej pozycji. W porcji jest 10 pierożków, co oznacza że płacimy 1,90 zł za pierożka. Jedni powiedzą, że to dużo, inni że cena jest ok. Faktem jest jednak, że porcje mają raczej wielkość lunchową, czyli taką aby zabić głód, ale nie najeść się do syta.

Ogólnie wizytę oceniam na plus, ponieważ lubię próbować nowych smaków. Zapewne wrócę tam kiedyś zamówić jeszcze inne pozycje w menu, mam nadzieję jednak, że do tego czasu ktoś się opamięta z tym rozcieńczonym sosem.

Jeśli znacie jakieś ciekawe, godne polecenia miejsca z orientalną kuchnią w Krakowie, dajcie znać w komentarzu.

Reklamy

16 uwag do wpisu “Zgotowane na parze

  1. Orientalną! Pamietam dwa miejsca z kuchnia koszerną. Ale musialbym poszperac.
    Co do pierogow, to zadne, nawet z marsa nie przebija tych ktore robila moja Mama☺
    Pozdrawiam☺

    Polubienie

  2. We Wrocławiu mamy podobne miejsce, ale sos jest lepszy :p baozi jednak nigdy nie robiły na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia. Są całkiem dobre, ale mam wrażenie że tylko zapychają i szybko robię się głodna. Za to w Malezji w tym roku jadłam tak pyszne pierożki dim sum, że to się w głowie nie mieści 😀 Możliwe że to klimat wyjazdu, ale były przepyszne! 😀

    Polubione przez 1 osoba

      1. Zwłaszcza Smyk i CCC, ale na szczęście istnieje Ryłko, tam niektóre kupie w tym właśnie rozmiarze. Nóżka Kopciuszka, ale ja wszystko mam małe oprócz siedzenia, oj nie jest takie chude, nie. A w restauracji szukam dań dla dzieci, bo wielki talerz i duża ilość jedzenia przeraża mnie i na wstępie odbiera apetyt.

        Polubienie

  3. Szczerze mówiąc nie przepadam za kuchnią azjatycką. Wyjątkiem są wietnamskie sajgonki i to zrobione osobiście. Uwielbiam niektóre dania kuchni marokańskiej i wykorzystuję w kuchni całą gamę przypraw używanych w tej kuchni, oczywiście świeżo zmielonych, oraz kiszoną cytrynę. Jednak wszystkiego należy spróbować 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. W Krakowie najchętniej odwiedzam restaurację indyjską przy ulicy Dietla – Taste of India.
    Restauracja skromna, bez niepotrzebnego szyku, ale bardzo przyjemna z doskonałą obsługą. Potrawy przygotowane przez rodowitych kucharzy są wyśmienite.
    Pozdrowienia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Właściciele restauracji często nie zdają sobie sprawy z tego, że takimi oszczędnościami po prosty zabijają swój interes. Sos powinien być robiony na miejscu, często nie jest to wcale wiele droższe. Kiedyś zamówiłam „u Chinczyka” baraninę, a dostałam kiełbaskę baranią na grill, prosto z Marko Cash and Carry. Powiedziałam, że to nie fair, ale mnie zlekceważyli. Nie przetrwał nawet pół roku w tym miejscu Warszawy. Może następny biznes mieli już porządniejszy, czego I’m mimo wszystko życzyłam. Miłego dnia‼️‼️

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s