Odwiedzają Was w domu ubożęta?

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałaby nasza rzeczywistość, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, a Polska pozostałaby krajem, jak to się mówi, pogańskim? Jeśli nie, to najwyższy czas sięgnąć po serię „Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk.

Cztery powieści „Szeptucha”, „Noc Kupały”, „Żerca”, „Przesilenie” przenoszą czytelnika do świata współczesnej Polski, która od wieków pozostaje pod władzą monarchii, kraj jest (o ironio) potęgą europejską, a obywatele mniej(w metropoliach jak Warszawa) i więcej (w małych miejscowościach) wierzą w wielu bogów. Rozpoczynając przygodę z powieściami Miszczuk zdałam sobie sprawę z bardzo rozczarowującego faktu. Mianowicie okazało się, że doskonale znam panteon starożytnych greckich bogów, znam ich losy, rodowody, atrybuty – w końcu na języku polskim wiecznie przeprowadzane były na ten temat sprawdziany, przy okazji omawiania dramatów starożytnych. Natomiast moja wiedza dotycząca wierzeń naszych przodków była bardzo znikoma. Za tę niewiedzę złapała mnie autorka książek i wciągnęła w fantastyczną opowieść, którą przeczytałam z ciekawością i ekscytacją.

9788328026629Główną bohaterką serii jest Gosia, Gosława Brzózka, absolwentka studiów medycznych w Warszawie, która udaje się na roczne praktyki u wiejskiej szeptuchy w Bielinach –  tak stanowi prawo. Po rocznej pracy na rzecz ludności wiejskiej, dziewczyna będzie mogła zdecydować, czy zostanie wzbudzającą respekt zielarką, rzucającą uroki, czy też lekarką w białym kitlu na sterylnym korytarzu szpitalnym. Gosia, jak przystało na nowoczesną młodą kobietę z wielkiego miasta, uważa się za ateistkę, dla której legendy o bogach, obchody świąt religijnych, są bujdą na resorach i rozrywką dla motłochu o ciasnym umyśle. Zupełnie nie pasuje do Bielin, jest hipochondryczką, wszystko chce dezynfekować, boi się kleszczy, a ziołolecznictwo wydaje się jej żerowaniem na potrzebach chorych. Nie ma jednak wyjścia, praktyki odbyć trzeba, a Jarogniewa – szeptucha, która będzie ją szkoliła wydaje się być twardą, nieustępliwą kobietą, która nie odpuści jej nauki o roślinach, urokach, boginkach czy demonach.280px_6e03e

W Bielinach okazuje się jednak, że nie tylko nauka będzie spędzała sen z powiek bohaterki. Od wielu lat bogowie również mają wobec niej plany, a ona będzie musiała stawić czoła nie tylko im samym, ale jakby tego było mało, będzie zmuszona zmierzyć się z ich sługami: utopcami, rusałkami, strzygami, południcami, nocnicami, wąpierzami, chmurnikami, żmijami, płanetnikami. Weles bóg umarłych i władca Nawii, Swarożyc, bogini Mokosz, będą mieli jednak mocnego konkurenta w przekabaceniu dziewczyny na swoją stronę, mianowicie młodzieńca o wiele mówiącym imieniu Mieszko Pierwszy.

Powieści zaintrygowały mnie nie tylko bardzo ciekawe zawiązanymi konfliktami pomiędzy bohaterami, nie tylko tajemniczą atmosferą, która objawia się przed wyobraźnią czytelnika wraz z rozwojem wiary Gosi w nadprzyrodzone istoty, nie tylko wątkiem romansowym, ale chyba przede wszystkim objawieniem przede mną starych mitów i wierzeń. Wiele z nich zostało przyswojone przez chrześcijaństwo (jak przyniesienie gałązek brzozy z obchodów Bożego Ciała, poświecenie soli w Wielką Sobotę, która to ma chronić nas przed zepsuciem). Kilka z dawnych przesądów można nadal zaobserwować wśród mieszkańców wsi, takich jak: wieszanie wianków na stropach podczas budowy domu, co ma go ochronić przed spłonięciem; sypanie soli pod próg, by nadprzyrodzone stworzenia nie mogły wejść do domu; zawieszanie dzieciom na nadgarstku czerwonej wstążeczki przeciwko urokom. Znam nawet przepis na pozbycie się koszmarów!

Jednak współczesne udary słoneczne niegdyś były wynikiem ataku południcy na człowieka, który latem w południe przebywa w polu; na poprawę pogody wystarczyło wysypać garść mąki na wiatr w darze dla płanetnika, który mógł chronić przed burzą lub odwrotnie, sprowadzić deszcz zapobiegając suszy. Wąpiry bardzo podobne do amerykańskich wampirów, żywią się ludzką krwią.

Autorka książek zauroczyła mnie boskim, tajemniczym światem, który stworzyła nie tylko na podstawie swojej bujnej wyobraźni, ale także dzięki podaniom ludowym, mitom, legendom i historycznym podaniom dotyczącym państwa Polan. Ubrana w niesamowitość, opowieść tchnie świeżością, humorem, równocześnie będąc intrygującą zagadką. Narracja pomimo licznych dygresji (główna bohaterką, która jest także narratorką, ma milion myśli na sekundę i nawet kiedy rozmawia z bogiem, jej umysł potrafi wpleść w jej myśli absurdalnie śmieszne skojarzenia) płynnie prowadzi nas przez wątki i nie pozwala odłożyć książki na później.

Niestety, każda historia ma swój koniec, którego Wam nie zdradzę, jednak niezwykle mi smutno, że moja przygoda z Gosławą, Jagą i Mieszkiem już się zakończyła. Polecam Wam serdecznie serię Miszczuk. Tymczasem pójdę po mąkę, idzie burza…

flower-3170612_1920

Reklamy

27 uwag do wpisu “Odwiedzają Was w domu ubożęta?

  1. Mąkę 😀, a co uźywalaś zanim zaczęto zbierać zboża?☺
    Poza tym interesujące, swoista fantasy uwspolczesniona , dziwna i obca a jednak z bardzo „dzisiejszymi” w swych reakcjach postaciami😊.
    Każda książka oparta o bogatą wyobraźnię może być ciekawa.
    😀

    Polubienie

      1. Niesamowite!😊
        Przypomniałem sobie z dzieciństwa rysunek na którym chyba właśnie płanetnicy siedzą na chmurach podczas deszczu czy burzy. Tę książkę czytałem gdzieś w 63-5, chyba już sam? Ale nie pamiętam tytułu,ani treści, nic ! Poza tym rysunkiem i nazwą?
        Dzieki😀

        Polubienie

  2. Dziękuję za polecenie. Dodaję do listy „do przeczytania” i pewnie jak skończę odświeżać sobie serię Patroli Łukjanienki wezmę się za wspomnianą serię. W międzyczasie, w charakterze uzupełnienia, polecam „Encyklopedię Demonów” Barbary i Adama Podgórskich. Czyta się to jak… encyklopedię, niemniej zawiera dużo ciekawostek z wierzeń naszych przodków.

    Polubienie

  3. No nie wiem – mity rodzime znam jak każdy, więc pewnie bym się zdziwiła ogromem własnej ignorancji – ale żeby za uzupełnienie wiedzy płacić czytaniem romansu w połączeniu z alternatywną rzeczywistością? Może lepiej rzeczywiście sięgnąć po encyklopedię…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jeśli ktoś czerpie przyjemność z czytania encyklopedii to nie mam nic przeciwko. Można tez poczytać Parandowskiego, to rzeczywiście uzupełnianie wiedzy. A przeczytałam ten romans nie dla uzupełnienia wiedzy, a dla przyjemności. To jedna z pobudek sięgania po książki, w zależności od upodobań można „płacić” lub nie.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Ależ ja nie wątpię w przyjemność – tylko właśnie przydarzyła mi się książka, gdzie ‚tło’ było ważniejsze od głównego bohatera i nie mogę się zdecydować, czy bardziej mnie to bawiło, czy irytowało – więc przez nacisk na mity myślałam, że u Ciebie było podobnie – na zasadzie „super mity, tylko po co ten romans”. Jeśli wszystko pasuje, to ok XD

        Polubienie

  4. Konrad (jest fanem pagan-metalu i pradawnych bóstw) uważa, że bez chrztu podzielibyśmy losy Wieletów, Obordytów i Prusów (i tak blisko byliśmy gdyby nie polityczny zmysł Meszka). Konrada bardziej zastanawia co by bylo gdyby Otton III pożył dłużej i faktycznie (jak jedna z hipotez głosi) Chrobry został by jego zastępcą. W Berlinie mówiliby po polsku ???

    A tak przy okazji: Konrad już dawno zauważył, że poznajemy wierzenia grecko-rzymskie, które są ważne. Ale może warto by pogłębiać wiedzę także o mity słowiańskie ? O Welesa i Peruna ? O Mokosz? Dlaczego topimy Marzannę ? Dlaczego są postrzyżyny ? Dlaczego jest zwyczaj (wcale nie chrześcijański) kreślenia znaku krzyża na bochenku chleba ? Wszystkich Świętych – Dziady ? Itp. itd…

    Polubienie

  5. Właśnie jestem w trakcie czytania Żercy. Uwielbiam tę serię! Tak jak Ty ubolewam, że w szkole kompletnie pomija się jakże ciekawą mitologie słowiańską.
    Bogowie, bożkowie, nadprzyrodzone stworzenia, tajemnicza puszcza, romans i roztrzepany humor, jak dla mnie- bomba! ❤

    Polubione przez 1 osoba

  6. A niedawno, bo 22 lipca w skansenie w Kolbuszowej była imprrza pod hasłem „Boginki, gnieciuchy i płanetnicy. Opowieści z dreszczykiem”. Okazało się, że wiara w demony dobre i złe, czary, czarownice i rzucanie uroków, to nie kwestia średniowiecznej, ale przedwojennej Polski… Dzięki za recenzję, za książkę się wezmę, bo ciekawi 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s