Nie jednemu psu burek

Mówi się, że kto nie ma konta na FB ten nie istnieje. To naturalnie wielka przesada, jednak kilka lat temu, logując się na swoje konto na portalu miałam wrażenie, że rzeczywistość wirtualna przejęła władzę nad moim światem. W powiadomieniach znalazłam bowiem zaproszenie do grona znajomych od samej siebie! Pierwsza myśl: facebook oszalał; druga myśl: ja oszalałam; trzecia myśl: ktoś się pode mnie podszywa i bezczelnie zaprasza do znajomych. Wyjaśnienie okazało się bardzo proste, a jednak wolałabym, aby to FB oszalał.

W odległej części Polski mieszkała dziewczynka (teraz to już piękna, dorosła kobieta), która nosi dokładnie to samo imię i nazwisko, co ja. Ot cała zagadka! Miała wówczas 12 lat i zaprosiła mnie do znajomych, być może dla zabawy. Później nasze drogi krzyżowały się częściej. Pewnego razu, ponownie sądziłam, że oszalałam, ponieważ otrzymałam na prywatnego maila wiadomość z elektronicznym biletem na Disney na lodzie. Okazało się, że z młodą mamy dokładnie takie same adresy, z tą różnicą, że na końcu jej maila dodana jest cyfra, o której nie zawsze pamięta.

Ta chwila, z którą Jan Kowalski oswaja się od przedszkola, poznając innych Janów Kowalskich, sprawiła, że poczułam się mniej wyjątkowa i unikatowa, niż wcześniej. Z dwojga złego, cieszę się, że moja imienniczka okazała się uroczą blondynką, a nie początkującą gwiazdą porno, zamawiającą newslettery sex shopów.

W przerwie świątecznej, kiedy gorączka nie chciała mnie opuścić, kaszel nie ustępował, a nos… ach szkoda gadać, poszukiwałam lekkiej lektury na poprawę nastroju. Sięgnęłam zatem ponownie po książki Olgi Rudnickiej, które zapamiętałam, jako ciekawe, lekkie i zabawne. Wybór padł na „Natalii 5”.

157272-natalii-5-olga-rudnicka-1

Książka zaczyna się bardzo tajemniczo, bogaty mężczyzna udaje się do swojego ogromnego domu na wsi, by popełnić samobójstwo. Jego decyzja jest przemyślana i świadoma, podjęta ze względu na zdiagnozowanego u bohatera nieuleczalnego guza mózgu. Przed planowaną śmiercią uregulował on niemalże wszystkie sprawy prawne i spadkowe. I tu zaczyna się robić interesująco…

Kilka dni po jego śmierci u notariusza stawia się pięć młodych kobiet, zaniedbana matka-rozwódka z dwójką dzieci, dziennikarka w wersji na żywą Barbie, studentka historii o wyglądzie gotyckiego wampa, surowa i sztywna pracowniczka banku oraz niezdarna okularnica – maturzystka. Wszystkie panie są spadkobierczyniami zmarłego. I nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że każda z nich nazywa się Natalia Sucharska. Powiem więcej, każda ma inną matkę, ale jednego ojca – jak się domyślacie, jest nim wspomniany samobójca. Na domiar złego, kobiety do momentu spotkania u notariusza nie miały o sobie zielonego pojęcia! Wyobrażacie sobie zdziwienie SIÓSTR? Moje facebookowe zaskoczenie to dosłownie drobiazg, w porównaniu z taką sytuacją.

Jak można się spodziewać, sytuacja ta nie tylko jest szokiem dla zebranych, ale także dla całego otoczenia obcującego z Nataliami. Szczególnie przez wzgląd na prowadzone przez policję śledztwo w sprawie śmierci pana Sucharskiego. Kobiety na pewien czas są zmuszone razem zamieszkać w domu na wsi, a także rozwiązać zagadkę pozostawioną przez ojca.

Siostry Sucharskie są chodzącą bombą zegarową zbudowaną z ironii, złośliwości i humoru. Przedstawiam próbkę:

Teoria, że wdały się w matki, świadczyłaby o chorobie umysłowej Sucharskiego. Jedną złośliwą i kłótliwą partnerkę można znieść, ale nie pięć. Nawet bigamista nie żeniłby się za każdym razem z megierą.

Niech mnie pan nie rozśmiesza – prychnęła. – Doprowadzi pan do tego, że rzeczywiście pana znieważę, a zapewniam, że wtedy poczuje pan różnicę. (…)O żadne tych przestępstw nie może mnie pan oskarżyć, a za to, że pana nie lubię, aresztować mnie nie można.

– Powiem jej, że jak chce mieć jedną piątą piwnicy z jedną piątą skarbu, to albo nam pomoże, albo będzie sama wyłupywać dziurę w swojej jednej piątej kuchni, żeby mieć własne wejście do swojej jednej piątej piwnicy.

„Natalii 5” to jednak dopiero pierwsza z trzech części przygód sióstr Sucharskich. W kolejnych dwóch ponownie pojawia się zagadka, poszukiwanie skarbu, a także mnóstwo specyficznych dyskusji sióstr ze sobą, z ich mężczyznami i całym światem.

 

– Żaden facet nie będzie zarzucał mi kłamstwa! Liczy się zaufanie!
-Przecież go okłamałaś…
-Kłamałam czy nie, kłamstwa zarzucać mi nie będzie. Gdzie dowody? Nie ma dowodów, nie ma kłamstwa.

…niech milicja wchodzi.
– Policja, proszę pani. 
– Jeden pies.

Mężczyznom trzeba dać od czasu do czasu nauczkę, żeby nie czuli się zbyt pewnie. W przeciwnym wypadku zanika gen polowania, a uaktywnia się gen roszczeniowy. Uważają, że wszystko im się należy, a im szybkie tym lepiej.

Poza zabawnymi dialogami i interesującą akcją, książki są źródłem wiedzy o życiu :). Niektóre sentencje aż proszą się o zastosowanie w trybie natychmiastowym:):

Mężczyźnie nie mówi się połowy tego, co powinien wiedzieć, i ani słowa na temat, na który chciałby coś wiedzieć.

Należy mieszkać w takiej odległości od rodziców, by umożliwić im wizyty, ale uniemożliwić wizytacje.

Irytujące na kartach książki, siostry Sucharskie rozbawiły mnie, gdy zmarudzona i chora oczekiwałam na powrót do zdrowia! Życzę Wam miłych wrażeń z tymi indywidualnościami.

Reklamy

22 uwagi do wpisu “Nie jednemu psu burek

  1. Hmm… Zainteresowałaś mnie :-). Pomysł i fabuła. Ciekawy jestem prowadzenia. Chyba książka wyląduje na mojej liście książek z gwiazdką ;-).

    Szkoda tylko że moja lista książek z gwiazdką, czyli takich, które chciałbym kiedyś przeczytać jest obecnie długa na cztery czy pięć pozycji…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Hahaha świetne te urywki 😀 Chętnie bym dodała proponowaną przez Ciebie książkę do swojej listy, ale na ogół nie czytam takich lekkich i zabawnych pozycji, a moja kolejka jest już bardzo długa 😦

    Akcja z Twoją imienniczką to już w ogóle bomba 😀 Ja też bym pewnie pomyślała, że mi odbiło haha

    Polubienie

  3. Przyznam bez bicia,że nie znam tej pisarki a na półce żadnej jej książki nie znalazłem,ale u mnie głównie sensacja i kryminał rządzą… No i lektury które od czasów szkoły obrosły mchem 🙂 A Facebook od dawna mą duszą rządzi 🙂

    Polubienie

      1. Rozejrzę się w necie może znajdę i ściągnę jakąś jej książkę. Warto dawać szansę młodym pisarzom.

        Polubienie

  4. Niedawno czytałam książkę amerykańskiego autora z podobnym wątkiem, z tą różnicą, że siostry z jednego ojca i różnych matek też o sobie nie wiedziały ale miały różne imiona i odzidziczyłymiliony. Z cytatównajbardziej podoba misié wyróżniony przez Ciebie. Czy Kraków jest wystarczająco daleko?

    Polubione przez 1 osoba

  5. Heheh, śmieszna książka – może kiedyś przeczytam skoro polecasz 🙂
    PS. Mnie na FB non-stop zapraszają ludzie, których nie znam – to albo jakieś dziwne przypadki albo początki demencji…

    Polubienie

  6. mhm, dorzucam do listy, bo czasem trzeba się pośmiać, a ile można z siebie… W czasach sprzed FB wydarzyła mi się historia z imieniem i nazwiskiem. Otóż wchodzę do gabinetu lekarza pierwszego kontaktu, a on przygląda mi się z uwagą, spogląda ma moją kartę, w końcu stwierdza z niechęcią „Pani nie ma 14 lat” …”No nie, raczej bliżej 30″. Pół roku później było jeszcze ciekawiej – wyjął z mojej karty wyniki badań histopatologicznych i zatroskany spytał, jak się czuję… Ta dziewczynka, co nosi moje imię i nazwisko i mieszka na tej samej ulicy, co ja – miała podejrzenie nowotworu. Oby była zdrowa, ale ja już się nie dowiem, bo się wyprowadziłam, teraz mnie będzie męczyła niedokończona historia.

    Polubienie

  7. Super są te fragmenty! Buzia sama się cieszy 😀

    Mnie się w życiu zdarzyło tylko spotkać dziewczynę o moim imieniu i panieńskim nazwisku mojej Mamy i powiem szczerze, że też dziwnie się z tym czułam 😂😂

    Pozdrawiam!:)

    Polubienie

  8. Lekka i zabawna lektura 🙂 Kilka książek Rudnickiej wpadło w moje ręce.

    W pewnej wiosce w górach na cmentarzu leży kilku nieboszczyków o imieniu i nazwisku mojego męża- dziwne uczucie ;p

    Polubienie

  9. Jako, że Olga Rudnicka to osoba mi nieznana, musiałam się trochę rozejrzeć po internetach. Trafiłam na listę aż 20 pozycji i same pochlebne opinie, więc kto wie, czy w przerwie między lekturami, które mnie zajmują, nie znajdę chwili, aby wyrobić sobie własne zdanie, na temat jej pióra. 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s