Wybuchy niekontrolowane

Książki to znaczna część mojego życia. W naszym maleńkim mieszkanku brakuje już na nie miejsca, a pamięć Kindla powoli się przepełnia. Książki posiadamy oczywiście przeróżne, zdecydowana większość to te, które są mi niezbędne do pracy. Na całe szczęście moi przyjaciele, znajomi i rodzina wiedzą doskonale, że książki mogę dostawać w prezencie zawsze – i nigdy nie będzie ich za dużo. Nie ukrywam, że sprawienie mi powieściowego prezentu to niemałe wyzwanie, ale wszyscy na ogół radzą sobie przynajmniej dobrze:)

Nadeszła jesień, która spowodowała, że mojego czasu dla książek, którego przeważnie jest dużo, jest jeszcze więcej. W ogóle sobie z tego powodu nie krzywduję (chociaż ciemność o 19:00 jest dobijająca, a będzie jeszcze gorzej), jednak w ostatnim czasie mój umysł zmęczony wieszczami, z całych sił zapragnął przyswoić coś prostego, lekkostrawnego, nieskomplikowanego. Wiele się nie zastanawiając zdjęłam z biblioteczki powieść Olgi Rudnickiej. Wcześniej nie czytałam książek tej autorki, ale pozycja „Granat poproszę” była prezentem urodzinowym od mojego przyjaciela bibliofila, natomiast streszczenie dobrze oddawało definicję „proste, lekkostrawne, nieskomplikowane”.

Olga rudnickaBohaterką książki jest Emilia Przecinek, zbliżająca się do czterdziestki, lekko zaniedbana autorka romansów dla kobiet. Za sprawą jednego telefonu, cały świat wali jej się na głowę: mąż ją porzucił! O ironio! Pisać o wielkich romantycznych miłościach, i nie umieć zatrzymać przy sobie męża? No cóż, zdarza się. Pewnie fachowcom, którzy prowadzą terapie małżeńskie również prywatne związki od czasu do czasu się rozpadają. Wróćmy jednak do Emilii, jest ona matką Kropeczka, 17-latka notorycznie polującego na komputerowe zombie, oraz Kropki pasjonatki powieści Stephena Kinga oraz wzorowej uczennicy. Aktywny udział w akcji powieści biorą również udział matka Emilii – Adela, oraz teściowa Emilii – Jadwiga. Uwierzcie mi, że te dwie persony tworzą prawdziwą mieszankę wybuchową. Nie dość, że panie starsze (zwane przez rodzinę Przecinków: harpiami, pterodaktylami) we wszystko się wtrącają, to jeszcze zawiązują sojusz (Wyobrażacie sobie? Boże uchowaj!), który ma Emilię uwolnić od chociaż części kłopotów. Jak się można domyślić, ich działania wywołują zdarzenia zupełnie odwrotne. Niestety matka i teściowa to nie największy (jak mogłoby się wydawać) problem pisarki. Zostaje ona podejrzana o morderstwo, i to morderstwo nie byle kogo – bo kochanki męża.

Drodzy, tytuł „Granat poproszę” i okładka idealnie oddają to, co w tej książce się dzieje – w pozytywnym rozumieniu. Przeczytałam ją w tempie ekspresowym i kiedy już zaczynało być mi smutno, że to koniec mojej przygody z absolutnie ujmującą i nieogarniętą Emilią okazało się, że pisarka popełniła kontynuację przygód rodziny Przecinków. Mojej radości nie było końca. Bardzo szybko zabrałam się do czytania i muszę powiedzieć, że „Życie na wynos” podobało mi się jeszcze bardziej.

ruudnicka2W drugiej części Emilia jest już rozwódką i u progu czterdziestych urodzin postanawia odmienić swoje życie, wizerunek, a może nawet kogoś poznać. Los jednak nadal jej nie rozpieszcza, matka i eksteściowa (matka eksmęża Jadwiga) nadal mącą w domu pisarki, a na domiar złego Emilia znajduje w piwnicy trupa.

Mimo że powieści dotyczą zbrodni, to nie są to kryminały. Nazwałabym je raczej komediami omyłek z kryminalnym tłem. Czarny humor, komizm sytuacyjny, komizm postaci i komizm słowny to największe walory tych książek. Ciekawe jest również to, że humor jest cudownie powtarzalny, nie za często, ale w odpowiednich sytuacjach. Ponadto pewne powracające jak echo kwestie nadają specyficznego rysu postaciom. A jeśli już o postaciach – każda z nich jest inna, barwna, elektryzująca i niepowtarzalna, każdą lubi się za coś innego, a nawet kiedy wydaje się, że się jej nie lubi to w ostatecznym rozrachunku jednak dostaje od czytelnika plusa.

Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi za złe, że przytoczę jeden z moich ulubionych fragmentów. Emilia rozmawia z policją:

– Ma pani jakiś dokument? Dowód osobisty?

-Tak ogólnie to mam, ale na co to panu? – zdziwiła się Emilia. – Przecież to nie ja zakłócam spokój.

-Nieuzasadnione wezwanie stanowi wykroczenie. Wie pani o tym?

– Domyślam się, że należy jakoś karać ludzi, którzy wzywają policję bez powodu, ale przecież… jak to wykroczenie? Przecież tu się działy straszne rzeczy. Może ten ktoś zobaczył, że podjechaliście, i przestał robić to, co robił? Jeśli to robił? – zwątpiła nagle. – Nie, na pewno robił, cokolwiek robił. Takiego hałasu nie mogłabym sobie wymyślić. A może? – Podrapała się po głowie zaaferowana. – Nie, nie potrafiłabym, bo nie mogłam pisać, rozumie pan? On mi przeszkadzał w procesie twórczym, a nie mogłabym sobie wyobrazić jednocześnie akcji powieści i hałasu, bo on uniemożliwiał mi to wyobrażenie sobie. Wyobraźnia działa… Właściwie to nie wiem, jak działa, bo działa tak jakby niezależnie ode mnie i…

– Piła pani? – przerwał jej policjant.

– W sensie alkohol? Akurat dzisiaj nie.

– Często pani pije?

– Wcale.

– To dlaczego powiedziała pani, że akurat dziś nie? – dopytywał się podejrzliwie, wyciągając z kieszeni jakieś urządzenie z ustnikiem.

– Nie wiem dlaczego tak powiedziałam. Mówię różne rzeczy, co nie znaczy, że zawsze wiem dlaczego. A pan zawsze wie, co mówi?

– Proszę dmuchnąć.

Więcej Wam nie zdradzę, ale serdecznie polecam obie powieści Olgi Rudnickiej, pomimo jednego wielkiego minusa – są zdecydowanie za krótkie. Przecież dobrej rozrywki nigdy dość. Inne powieści Rudnickiej z pewnością zagoszczą już niedługo na moich półkach, ponieważ dobra książkowa rozrywka zawsze jest w cenie. Tymczasem wracam do o wiele trudniejszego Cypriana Norwida.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Wybuchy niekontrolowane

  1. Dobrze napisana recenzja. Mam to samo z książkami, mogę czytać godzinami, a półki mają coraz ciężej. 🙂 Czasem nawet sam próbuję coś napisać w te długie jesienne wieczory.

    Polubienie

  2. Mnie też ostatnio natchnęło na coś lekkiego dla odmiany. 😉 No i właśnie kończę „Obronę szaleństwa” Wooodego Allena.To jest czysty absurd a nie książka. 😉 Opisywanych przez Ciebie książek akurat nie znam, ale recenzja zachęcająca…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s