Koszmar z królikiem w tle

Kiedy Alicja weszła do króliczej nory trafiła do magicznego świata, pełnego niesamowitości i dziwów, który utrzymany jest w klimacie absurdalnego snu. Świat wykreowany przez Joannę Bator w powieści „Rok królika” jest równie absurdalny, a może nawet bardziej, z tą różnicą, że przepełniony jest mrokiem.

rok-krolika-b-iext46285989

Bohaterką historii jest Julia Mrok, znana pisarka romansów historycznych, która postanawia upozorować swoją śmierć. Jej „idealne” życie w trójkącie miłosnym zmienia się diametralnie, gdy kobieta zaczyna przeczuwać, iż jej partnerzy planują ją zamordować. Odmienia wygląd, porzuca samochód i ucieka w spontanicznie wybranym kierunku – do Ząbkowic Śląskich. Miejscowość, do której dociera Julia, rozsławiona jest w całym kraju za sprawą morderczego królika, który napada na ludzi. Bohaterka zatrzymuje się w hotelu, w którym działa nomen omen Spa pod Królikiem. Prowadzona przez kobiety-ewenementy działalność okazuje się kliniką eutanazyjną, w której zaspokajane są najdziwniejsze zachcianki erotyczne ludzi, którzy docierają do kresu swej ziemskiej drogi.

Julia, która spędziła dzieciństwo w domu dziecka, w swoim „azylu” na Śląsku rozpoczyna poszukiwanie swojej przeszłości. Wszystko bowiem wskazuje na to, że ma ona siostrę bliźniaczkę, z którą została rozdzielona w tej króliczej norze, którą są Ząbkowice.

Brzmi interesująco? Brzmi kryminalnie? Świetnie! Ale czas podnieść poziom abstrakcji.

Język powieści jest morderczy dla czytelnika – meczący, irytujący. Dialogi są tekstem w tekście. Całymi stronicami Julia Mrok przypomina sobie najdziwniejsze nagłówki z tabloidów. Czytelnik w tym języku grzęźnie jak w bagnie, zdaje się, że powieść nas wsysa i wypluwa zmęczonych, odurzonych i rozdrobnionych. Oto językowa próbka:

„Weszłam za staruszkiem do piwnicy, pies obwąchał mnie, zbliżając do mojej łydki ten paskudny pysk schizofrenicznej owcy, i uspokojony zaległ koło stołu. W miejscach takich jak piwnica Dziadka Konkursowego pod sufitem powinna wisieć naga żarówka, takie słowa jak naga żarówka byłyby tu równie na miejscu, jak ich desygnat, ale na rzeczonym miejscu kołysała się dyskotekowa kula. Światło dawały ustawione na podłodze pokraczne lampy z czerwonymi kloszami, kula wsysała ich blask i szatkowała go, obsypując całe pomieszczenie ruchliwymi strzępami”.

Kwestie bohaterów, dialogi nie dają czytelnikowi wytchnienia, są wplecione w tekst. Język jest tak samo dziwacznie wyszukany, co obrzydliwy.

Absurdalni są również bohaterowie, to nie tyle ludzie, co ich karykatury. Pacjenci Spa pod Królikiem: gość z poduszką Spidermana, nibydetektyw z psychiką zagubionego dziecka; mieszkańcy miasteczka: siostry kolekcjonujące lalki, właścicielka hotelu – która dorobiła się na prostytucji w Niemczech, Dziadek Konkursowy.

Absurdalne jest otoczenie: numery pokojów w hotelu są zupełnie przypadkowe (bo to pozostałości po upadającym sklepie z artykułami metalowymi), uliczki miasteczka – które codziennie wyprowadzają Julię na manowce, choinka Dziadka Konkursowego pełna różnych śmieci i bibelotów.

Czy w tym całym absurdzie jest metoda? Pierwszoplanowa przeciętność miasteczka ukrywa jego niezwykłość, mroczną niezwykłość. Zło, które kryje się w tej przedziwnej, karykaturalnej społeczności może zasiać sporo spustoszenia i zmienić życie w prawdziwy już nie sen, a koszmar.

Zmęczyłam się tą powieścią, zmęczyłam się niczym Julia Mrok uciekająca ze swojego życia. Odurzyłam i otumaniłam się wyobrażeniem zapachu wypływających wiosną spod lodu „marcowych dzieci” czy wnętrz grobowców. I zdecydowanie odetchnęłam z ulgą docierając do ostatniej kropki równocześnie budząc się z absurdalnego koszmaru.

Zdecydowanie nie jestem fanką tego typu narracji, nigdy nie potrafiłam wystarczająco docenić dorobku twórczego Bruno Schulza. Ale jestem pewna, że znajdą się tacy, którzy z masochistyczną przyjemnością wsiądą na tę karuzelę absurdów.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Koszmar z królikiem w tle

  1. Mrok to mało powiedziane. To zapaść w czymś co trudno nazwać mózgiem, o duszy nie wspominając.
    Zazwyczaj to proste , jeden nawiedzony z powodu wykorzystania we wczesnym dzieciństwie przez pijaną zakonnicę w ciąży z własnym synem😂A potem setki chcących jeszcze go przebić w bez sensie albo przynajmniej w finansowym sukcesie.
    Normalny (w miarę ) czytelnik próbuje patrzeć na to od końca i środka i nadal nie widzi potrzeby powstania tak wiekopomnego, wielkiego dziela.😉

    Za dużo chyba tych słów na to dzieło, wystarczy powiedzieć ze króliczkowi się całkiem po-za-jącz-ko-wało🐇🐰🍸

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s