Rękopisy nie płoną

Kilka dni temu przeczytałam wpis na blogu Moje fascynacje zatytułowany Jak czytam książki? Tekst jest bardzo ciekawy i gorąco go polecam, jednak fragment dotyczący audiobooków, z nie do końca znanych mi przyczyn, wzbudził we mnie refleksję, którą chciałabym się z Wami podzielić.

norwid_portret
Cyprian Norwid

Nie każdy zapewne słyszał, że Cyprian Norwid, wspaniały poeta ale także esteta i mówca, uważał, że zarówno deklamacja, jak i głośne czytanie (wzorowe, połączone z interpretacją głosową i gestem), są kategoriami sztuki. Czytanie, według Norwida, to słowo rzeczone, które już nigdy nie zostanie wypowiedziane w ten sam sposób. No cóż, musimy zaakceptować, że ten romantyczny twórca nie mógł wiedzieć, że szybko technika rozwinie się i głos będziemy utrwalać na taśmach, płytach i innych nośnikach.

 

W każdym razie, prawdą jest, że na prelekcjach Norwida w Paryżu, traktujących o twórczości Słowackiego, sale zawsze były wypełnione po brzegi. Słuchacze przybywali na wykłady, nie tylko dla treści merytorycznych, ale także dla sposobu mówienia Norwida, dla jego retoryki i gestykulacji. Co ciekawe, gdy spisano wszystkie wystąpienia i wydrukowano je, to kurzyły się one na półkach księgarskich, nie wzbudzając większego zainteresowania czytelników.

W tym miejscu pozwolę sobie na jeszcze jedną, ale bardziej współczesną anegdotę. Kilka tygodni temu, po wizycie w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu, rozmawiałam z profesorem zajmującym się zagadnieniami oświecenia i romantyzmu. Stwierdził on, że Pan Tadeusz to jedyne dzieło, którym nie mógłby się zajmować jako badacz, zawodowo. Wyjaśnienie jest banalnie proste, profesor od dzieciństwa uwielbia tę historię szlachecką, szczególnie zaś, czytać ją na głos, ze względu na brzmienie Mickiewiczowskich wersów, a badania zepsułyby przyjemność lektury.

Sama nie jestem największą fanką PT, ale po namyśle stwierdziłam, że są takie książki, które aż proszą się o głośne przeczytanie! Jedną z nich jest, mój absolutny numer jeden, autora, którego w ogólne przedstawiać nie powinnam, mianowicie Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa. Książka czytana przeze mnie wielokrotnie, w całości i we fragmentach, oglądana między innymi na deskach Teatru Groteska w Krakowie.

W 2015 roku powieść w radiowej Dwójce czytał Marek Kondrat, nie udało mi się posłuchać wszystkich odcinków, ale była to prawdziwa przyjemność dla uszu i umysłu. Natomiast o moim zafascynowaniu MiM świadczy ogromna przyjemność czytania fragmentów powieści wszystkim tym, którzy powieści nie znają. Dlatego teraz, przytoczę Wam kilka moich ulubionych fragmentów, i kto odważny, czyta na głos 😉 (Tylko kilka, bo nie ma sensu przepisywać książki).

IMG_2533W białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika posuwistym krokiem kawalerzysty wczesnym rankiem czternastego dnia wiosennego miesiąca nissan pod krytą kolumnadę łączącą oba skrzydła pałacu Heroda Wielkiego wszedł procurator Judei Poncjusz Piłat. – takie zdanie, bez przecinków! To pawie tak, jakby nasz głos czynił te równiutkie kroki kawalerzysty, od wejścia, aż do miejsca spoczynku.

Mistrz i Małgorzata
Kot w muzeum M. Bułhakowa. Foto: Konstantin Postnikov

Iwan, zgubiwszy jednego ze ściganych, całą uwagę skoncentrował na kocurze i zobaczył, że dziwny ów kot podszedł do drzwi wagonu motorowego linii “A”, który stał na przystanku, bezczelnie odepchnął wrzeszczącą kobietę, chwycił za poręcz i nawet wykonał próbę wręczenia konduktorce dziesiątaka przez otwarte z powodu upału okno. Zachowanie się kota wstrząsnęło Iwanem do tego stopnia, że zastygł nieruchomo obok sklep kolonialnego na rogu i wtedy zdumiał się po raz drugi, i to znacznie silniej, tym razem za przyczyną konduktorki. Ta, skoro tylko zobaczyła włażącego do tramwaju kota, wrzasnęła dygocąc z wściekłości:

– Kotom nie wolno! Z kotami nie wolno! Psik! Wyłaź, bo zawołam milicjanta!

Ani konduktorki, ani pasażerów nie zdziwiło to, co było najdziwniejsze – nie to więc, że kot pakuje się do tramwaju, to byłoby jeszcze pół biedy, ale to, że zamierza zapłacić za bilet! Kot okazał się zwierzakiem nie tylko wypłacalnym, ale także zdyscyplinowanym. Na pierwszy okrzyk konduktorki przerwał natarcie, opuścił stopień i pocierając monetą wąsy usiadł na przystanku. Ale gdy tylko konduktorka szarpnęła dzwonek i tramwaj ruszył, kocur postąpił tak, jak postąpiłby każdy, kogo wyrzucają z tramwaju, a kto mimo to jechać musi. Przeczekał, aż miną go wszystkie trzy wagony, po czym wskoczył na tylny zderzak ostatniego, łapą objął sterczącą nad zderzakiem gumową rurę i pojechał, Zaoszczędziwszy w ten sposób dziesięć kopiejek. I ten fragment mamy ochotę, gdyby tylko się dało, przeczytać z rozdziawioną gębą i wytrzeszczonymi oczyma. Ale niezbędna jest nam tu ironia, sarkazm i przymrużenie oka 😉

A tutaj przewrotność opisu i opowiadania:

IMG_2534Dom ów nazywano “Domem Gribojedowa”, ponieważ jego właścicielką była niegdyś jakoby ciotka pisarza Aleksandra Gribojedowa. Była jego właścicielką czy też nie była – tego dokładnie nie wiemy, zdaje się nawet, że Gribojedow nie miał chyba żadnej takiej ciotki–posesjonatki… Dom ów wszakże takie nosił miano. Co więcej, pewien blagier moskiewski opowiadał, że jakoby na pierwszym piętrze tego domu, w okrągłej sali kolumnowej, znakomity pisarz miał czytać tej właśnie rozpartej na kanapie ciotce fragmenty “Mądremu biada”. A zresztą diabli to wiedzą, może i czytał, nie jest to takie ważne! Ważne, że obecnie dom ten należał do Massolitu, na którego czele stał do momentu, w którym znalazł się na Patriarszych Prudach, nieszczęsny Michał Berlioz. Długie zdania, wielokrotnie złożone, powtórzenia, zaprzeczenia, poddanie informacji pod wątpliwość, sprawia, że głos dźwięczy, kluczy, a każde zdanie koniecznie trzeba zagrać głosem!

Ta wspaniała powieść może udowodnić, że audiobooki, swego czasu uważane za „książki dla leniwych”, mogą nieść ze sobą ogromną przyjemność nie tylko z czytanej książki, z jej treści, ale także ze sposobu czytania i interpretacji głosowej tekstu.

Co sądzicie o audiobookach? Jakie książki do głośnego czytania polecacie?

Reklamy

8 uwag do wpisu “Rękopisy nie płoną

  1. Ja z wiadomych przyczyn, pominę opinię o audiobookach 🙂 Widząc jednak, że ktoś, podobnie jak ja, ubóstwia MiM, nie mogłem pozostać biernym czytelnikiem! 🙂 Tę książkę ogarniałem chyba już wszelkimi technikami: czytanie, słuchanie, sztuka teatralna (w wielu aranżacjach), filmy a nawet sztuki radiowa. Książka, która brzmi doskonale na każdym instrumencie…

    Polubione przez 5 ludzi

  2. ja przyznaję się bez bicia, audiobooków nie lubię 😉 Ja po prostu nie mogę się skupić jak ktoś mi czyta, nieważne aktor,czy ktoś ciekawy artykuł w gazecie. No nie czuję wtedy nic, sama muszę czytać, bo jestem wzrokowcem 😉

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Audiobooki… przyznaję im wiele zalet, ale osobiście nie używam. Główny powód, to że książki, które cenię czytam z bardzo zmienną prędkością. Często zatrzymuje się, niektóre zdania czytam kilka razy.
    Mistrz i Małgorzata… wracam do tej książki prawie co rok, najczęściej w okresie Wielkanocy. Tydzień temu też 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Audiobooki to mój drugi sposób czytania, w czasie zajęć manualnych. Niestety czasem tak mnie pochłaniają, że zapominam, co rzeźbię. Jestem słuchowcem i lepiej zapamiętuję treść książki, gdy ją słyszę niż gdy ją czytam. Dają mi wiele przyjemności, a chyba w literaturze też i o to chodzi.
    PS. MiM uwielbiam…

    Polubienie

  5. Nie lubię. Jakoś nie jestem w stanie się przekonać, mimo cudownych głosów lektorów, np. Piotra Fronczewskiego. Lubię czuć ciężar papieru. Ale zgadzam się, że rytm zdania doceniamy dopiero po przeczytaniu na głos.

    Polubienie

  6. Niestety audiobooki nie do końca przypadły mi do gustu. Rzadko mam do zrobienia coś co nie wymaga skupienia na tyle, że mogę posłuchać muzyki czy audiobooka. Zaczęłam „Zły” Leopolda Tyrmanda, wciągająca mocno, jednak z ww. powodów nie dokończyłam. Rozpoczęłam również „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” – ciekawe i dosyć krótkie. Jedyny audiobook, który dokończyłam do „Gwiazd naszych wina” – polecam. Może moim następnym blogowym wyzwaniem będzie wysłuchanie niedokończonych audiobooków… Teraz walczę w niedokończonymi książkami!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s