Krzeszowickie dziwy

Kraków, sobota, ostatni weekend stycznia. Słoneczny poranek, błękitne niebo, mrozik na szybach  i smog w takim stężeniu, że Norwedzy udusiliby się na miejscu. Nie ma rady, trzeba wyruszyć na poszukiwanie tlenu.

Zrobiliśmy z M. szybki wywiad internetowy, cel został obrany – Krzeszowice. Miejscowość uzdrowiskowa, domy zdrojowe, źródełka i Pałac Potockich. Pasuje! Jedziemy sztachnąć się świeżym, a przynajmniej świeższym niż u nas, powietrzem.

Po około 45 minutach jazdy docieramy do celu. Krzeszowice to małe miasto, ale dość urokliwe. W Krzeszowicach urodził się Kazimierz Wyka, więc powinny przyciągać nie tylko amatorów wód źródlanych, które śmierdzą zgniłymi jajami, ale także rzesze polonistów.

Największą atrakcją naszej wyprawy (poza, będę to powtarzać wielokrotnie, TLENEM) miał być Pałac Potockich. Budowla z początku XIX wieku, czyli nie taka wiekowa, zbudowana w stylu renesansu włoskiego.

Według wujka Gugla pałac powinien wyglądać tak:

krzeszowice_max

Według cioci Wiki, do czasów współczesnych powinien przetrwać tak:

800px-krzeszowice_potockis_palace

W rzeczywistości zastaliśmy to:

image1

image3

I właśnie ten, jakże interesujący widok, skłonił mnie do napisania posta. Bowiem od soboty męczy mnie powracający głos wewnętrzny, którego nie potrafię stłumić, gdyż nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można doprowadzać w Polsce do ruiny, budynki, które mogłyby być nie tylko świadectwem kultury naszych przodków, dziełem sztuki, atrakcją architektoniczną; ale także dochodowym interesem, ozdobą miasta i pomnikiem pamięci!

Okna zabite deskami, sypiący się tynk, łuszcząca się farba, zamiast szyb – foliowe łaty. W tym momencie budynek, który wiele lat temu był perłą Krzeszowic, stanowi zagrożenie budowlane. Co ten wiek XX uczynił? Pałac Potockich był w czasie II wojny światowej letnią rezydencją Hansa Franka. Hitlerowiec i morderca, ale mieszkał zawsze z rozmachem, jak nie na Wawelu to w pałacu. Naziści niszczyli polskie zabytki, a co dało się ukraść to kradli, by zabić w Polakach ich polskość, żeby żadna budowla, obraz, rzeźba nie przypominały im o ich historii. A my tymczasem, jesteśmy tacy głupi, że sami pozwalamy, aby nasze dziedzictwo zjadły korniki, a po murach nie pozostał kamień na kamieniu!

Kwestia biurokracji w naszym kraju też jest zatrważająca, gmina nie będzie miała pieniędzy, aby o zabytek zadbać, ale gdyby znalazł się jakiś Koral, Kulczyk czy inny i chciałby odnowić, naprawić i może przywrócić do życia, to przepisy dotyczące zabytków i szanowni konserwatorzy, wybiją to każdemu bogaczowi z głowy. A co! Lepiej, aby niszczało.

Jednak, co budynek to obyczaj. Krzeszowice chlubią się również Domem Zdrojowym Zofia. Hmm.. Ciężko ocenić wartość estetyczną fasady budynku, gdyż dzięki modernizacjom i w związku z rozwojem uzdrowiska, postanowiono dobudować do zabytkowego domu taki oto gustowny hangar.

275300

Pozostawiam go już Waszej opinii. Ja przybyłam, zobaczyłam i się rozczarowałam. No i pewnie się tlenu nawdychałam i much do ust nałapałam, bo dzięki tym wszystkim krzeszowickim dziwom szczęka mi opadła i kolokwialnie mówiąc „gęba rozdziawiła”.

Źródła zdjęć:

http://www.polskaniezwykła.pl (Hangar najbardziej niezwykły.)

http://www.dworymalopolski.pl/14,2399,PALAC_W_KRZESZOWICACH_POWRACA_DO_RODZINY_POTOCKICH.htm (Pałac w rękach Potockich, a farba jak złaziła, tak złazi.)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzeszowice

Reklamy

8 uwag do wpisu “Krzeszowickie dziwy

  1. Krzeszowice zaiste przedziwne miasto. W styczniu muchy? Chyba jakaś syberyjska odmiana.
    Rzeczywiście serce niekiedy boli jak się widzi co jest, a myśli o tym co powinno być. Zauważ jednakże, że pałac z przyległościami odzyskało jaśniepaństwo prawie osiem lat temu. Szmat czasu! To prawda, że poza nielicznymi wyjątkami państwo robotniczo-chłopskie nie bardzo było zainteresowane utrzymaniem w należytym stanie wszelkich dawnych nieruchomości magnaterii polskiej. W tym przypadku jednakże minęło już sporo czasu, aby właściciele zaczęli chociaż odnowę. A z tego co piszesz, wiatr hula jak hulał po starych murach. Fakt wstyd, ale rodzinie Potockich, a nie nam.

    Polubienie

    1. Masz rację, rodzina Potockich raczej nie stanęła na wysokości zadania. Ale posłużyłam się tym pałacem, jako symbolem, bo to nie jedyny przypadek w kraju. Wstyd powinno być wszystkim, którzy do obecnego stanu przyłożyli rękę. A muchy pół biedy, dobrze, że komarów nie było 😉

      Polubione przez 1 osoba

  2. Jakbym czytała samą siebie 😛 Czy to polonistyczne zboczenie jakieś? Ja z pasją planuję i realizuję wycieczki po zapomnianych zamkach i dworach i serce mi się kraje, jak widzę wspaniałe budowle, które zostawione są samym sobie :/ Pisać może bez końca… I co? Sorry, taki mamy klimat…

    Polubienie

    1. Pisanie to także rodzaj udostępnianej ogółowi „myśloodsiewni”, pomaga zachować dystans do pewnych spraw, a także podyskutować. Nawet jeśli taki mamy klimat, nie odbiorę sobie tego rodzaju przyjemności 🙂 taka moja przekorna natura.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Chodziło mi raczej o to jakie podejście do tematu mają władze, właściciele itepe. To akurat nie mój region, ale w swoim mam wystarczająco dużo podobnych przypadków. Ostatnio przepiękny pałac został wreszcie sprzedany prywatnemu inwestorowi, no już trudno, niech będzie tam centrum konferencyjne, lepsze to niż nic, a tu kancelaria warszawska zgłasza roszczenia potomka, 64 woda po kisielu, z Boliwii, czy jakoś tak… i znowu pałac niszczeje, bo trwają spory…
        W moich rodzinnych regionach jest dworek szlachecki, również nowocześnie zagospodarowany, w ogrodzie którego jest zaminowany, masowy grób, wymordowanych przez Niemców weselników… Ale już mało kto zna te historię….
        Warto odwiedzać i opisywać takie miejsca, trzeba o nich mówić, żeby zyskały popularność i żeby kolejne pokolenia miały świadomość, że to nasze dziedzictwo, nasza historia.
        Ostatnio znowu głośno o tym, że obozy nie były polskie, bo znowu któryś z europejskich polityków popełni faux pas. To najczarniejszy okres w naszej historii, ale nie on, i nie tylko on, buduje naszą świadomości kulturową. Skoro sami się wynaradawiamy równając z ziemią świadectwa niegdysiejszej potęgo naszego kraju, to nie możemy mieć pretensji do innych…

        Tutaj kilka z moich podróży po ruinach:
        https://czarrnaodkuchni.wordpress.com/category/podroze/

        Polubienie

  3. będąc w Krzeszowicach polecam znajdujący się pare km dalej klasztor w Czernej. Spacer przez drogę krzyżową w lesie jest na prawde dobry i daje sporo świeżego tlenu. A jeśli będzie lato na drodze powrotnej najlepsze lody na świecie jakie jadłem –> AGA przy samej ulicy 🙂

    Polubienie

  4. To, co pobudowali/dobudowali wygląda tragiczne! Żal, że taki piękny budynek został oszpecony tym czymś, zabrakło dobrego smaku/gustu… i zdrowego rozsądku – wielka szkoda!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s