Charaktery part 1

Trochę czasu temu, kiedy skończyłam 19 lat, świat pachniał pomaturalną wolnością i najdłuższymi wakacjami w życiu, zaczęłam swoją pierwszą pracę. Jak tysiące innych dziewczyn chciałam spróbować swoich sił  w  (jak wiele ludzi i właścicieli restauracji sądzi: lekkim, przyjemnym i fantastycznie płatnym) zawodzie kelnerki. Trafiłam do miejsca, które dziś wspominam z ogromnym sentymentem, i do którego zawsze jest mi po drodze. Jednak wtedy wydało mi się istnym piekłem na ziemi, a wiele osób dokładało wszelkich starań, aby ta restauracja właśnie piekłem dla mnie była.

Ówczesną królową baru była Iga, zołza nad zołzy, wredna sucz, która swojego terytorium broniła z zaciętością psa z wścieklizną i na każdym kroku udowadniała, że jest niezastąpiona. Jak się później okazało, stałam się równie dobra królową, równie wredną kierowniczką, która z dumą broniła przekazanego w spadku terytorium. Za to wszystko czego Iga mnie nauczyła serdecznie jej dziękuję, bo pozostajemy w kontakcie i ciepłych przyjacielskich stosunkach. Niemniej jednak, początki były trudne, bowiem Iga uwielbiała się pastwić nad swoimi świeżynkami, nie tylko poprzez wysyłanie ich do najbardziej zmanierowanych i grymaszących klientów, ale także odpytując z zasad panujących w jej królestwie, oraz z menu.

Podczas pewnej dopołudniowej zmiany Iga starała się udowodnić mi, że nie mam pojęcia o gastronomii, oraz że maturę dają nawet głąbom, którzy nie rozróżniają brandy od koniaku (bo przecież jest to podstawowe pytanie maturalne w ogólniaku, a tego typu trunki popijają licealiści z całego kraju na długiej przerwie). Mojemu egzaminowi przyglądał się mężczyzna. Siedział przy barze, pił czarna kawę i palił czerwone Malboro. Sporadycznie spoglądał to na Igę, to na trzęsącą się i czerwoną ze wstydu mnie i uśmiechał się półgębkiem. W pewnym momencie odezwał się ciepłym, głębokim i lekko rozbawionym głosem:

— Iga, daj dziewczynie już spokój. Ona przyszła tu zarobić na piwo ze znajomymi, a nie pisać doktorat z koniaków.

Tak poznałam Darka. Wypiliśmy ze sobą nie jedną kawę i przegadaliśmy nie jedną godzinę, był człowiekiem z sercem na dłoni i marzeniami nie do ogarnięcia.

Darek był wysokim postawnym blondynem, w momencie poznania miał 36 lat i 14 letniego syna, Szymona. Właściciele knajpy i jego przyjaciele przypięli mu łatkę kobieciarza. Kłamstwem byłoby, gdybym napisała, że to tylko ze względu na jego figlarny uśmiech i diabelny błysk w oczach. Przez lata naszej znajomości poznałam kilkanaście,, o ile nie kilkadziesiąt jego przelotnych znajomości, dłuższych, krótszych… starszych i młodszych. Wielką tajemnicą nie było, że gdy jego syn był w klasie maturalnej, Darek spotykał się z jego koleżanką z klasy i to jedną z pięknych córek pana radnego.

Jednak nie o jego kobietach chcę pisać. Darek był interesującą osobą z zadziwiająco pozytywnym podejściem do świta, którym chciał zarażać wszystkich wokół. Optymizmem strzelało mu dosłownie z uszu, mimo że jego historia wcale wesoła nie była.

20- letni Darek, biedny krakowski student nie musiał w mroźne zimy ogrzewać swojego mieszkania, bo ilość koleżanek, która się przez nie przetaczała skutecznie grzała jego łóżko. Z relacji jego przyjaciela z tamtych czasów wiem, że podczas bardzo mroźnych dni, różne laski grzały mu  łóżko o rozmaitych porach dnia i nocy. W życiu jednak bywa tak, że nawet na największych chojraków znajdzie się sposób. A sposób miał na imię Magda, nosił kruczoczarne, długie do pasa włosy. Interesowała się teatrem, malowała i słuchała muzyki, którą przysyłał jej brat ze Stanów. Z bardzo płomiennej miłości szybko wyrosły owoce, później mające imię Szymon. Kiedy jednak potomek był jedynie ziarnkiem komórek w organizmie Magdy, rodzicie ze wzgląd na religię oraz wszechobowiązującą etykietę zarządzili ślub. Dla młodych nie było to nic strasznego, przecież mieli siebie, miłość i małego oseska w drodze. Problemy zaczęły się później.

Magda doznała bardzo silnej depresji poporodowej i porzuciła Darka z dwutygodniowym Szymonem. Porzuciła, uciekła, zwiała, zniknęła, możemy to nazywać jak chcemy, faktem było to, że pozostawiła po sobie ogromną pustkę w życiu dziecka i sercu Darka. Jak trudno było chłopakom można się jedynie domyślać. Jednak gdy młody skończył trzy latka Magda pojawiła się ponownie, z pozwem sądowym w ręku i determinacją do odebrania tego, co wydawało jej się, jej własnością. Procesy trwały dwa lata, aż walcząca matka odważyła się na krok ostateczny – porwanie swojego pierworodnego. W drodze do Krakowa, Magda miała wypadek samochodowy, zginęła na miejscu, Szymon wyszedł z opresji bez szwanku.

Darek nigdy nie zapomniał chwil, które przeszedł jako młody tata, ale po wydarzeniach pełnych strachu, trwogi, przerażenia, zmienił się o tyle, by z każdej chwili czerpać całą pełnię. Kobiety, które spotykał na swojej drodze miały zapełnić niewypowiedzianą nigdy pustkę w sercu. Jeśli jednak ktoś miałby nauczyć się radości życia, to Darek był idealnym nauczycielem. Sprawiała mu przyjemność ta czarna kawa, ten czerwony malboras, przypadkowe spotkanie ze znajomym, uśmiech drugiej osoby, górskie wycieczki, „tatuaże” na samochodzie, a największą radość jaką kiedykolwiek widziałam w jego oczach sprawiało „Cześć tato” rzucane przez Szymona od niechcenia, gdy umawiali się na mieście.

Nigdy nie znałam nikogo, kogo życie byłoby tak dalekie od ideału, a równocześnie tak szczęśliwe. Owszem prowadzone, na swój własny, dla niektórych kontrowersyjny sposób, ale jednak radosne, pełne i wykorzystywane w stu procentach.

Darek zmarł szybko, na serce, nie cały rok temu… Tydzień po tym, jak spotkałam go w ulubionej kawiarni, gdy siedział ze znajomymi, pił whisky, palił czerwone Malboro, a ja przedstawiałam mu M., i gdy umawialiśmy się na zaległa kawę.

Dzisiejsze wspomnienie o Darku zrodziło się pod wpływem chwili, gdy zobaczyłam szczęśliwego Szymona z dziewczyną, blondynką! Bardzo przypomina swojego ojca i to dobrze, bo w dzisiejszym świecie potrzebujemy niepoprawnych marzycieli i optymistów, którzy bezwarunkowo wniosą do naszego życia trochę słońca.

Mam nadzieje, że każdy z Was będzie miał w życiu swojego Darka, który zarazi optymizmem w razie potrzeby, albo i bez potrzeby.

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Charaktery part 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s